-Zjem cię!- zaryczał Lew patrząc na Żyrafę.
-Nie zjesz- odpowiedziała Żyrafa patrząc na Lwa.
-Zjem!- zaryczał Lew jeszcze głośniej obnażając wszystkie swoje ostre zęby, wszystkie z wyjątkiem jednego, który wybiła mu czarno-biała zebra podczas walki o przeżycie.
-Jeśli naprawdę chcesz mnie zjeść, jaką rolę pełni wypowiadane przez ciebie ostrzeżenie? Czy chcesz się sobie wydać bardziej lwi, czy mnie wystraszyć, czy może dać mi czas, żebym się przygotowała na odparcie ataku, bo tak naprawdę, w głębi swojego lwiego jestestwa, wcale a wcale nie chcesz mnie pożreć?- Żyrafa zdała sobie sprawę, że trochę pojechała z tymi interpretacjami, ale nie mogła się powstrzymać. Miała skłonność do ekscesywnej produkcji myśli.
Lew coś poczuł i nie wiedział jak “to” nazwać.
-Ostrzegam, bo jestem lwem, co…- tutaj Lew się zastanowił, bowiem zdefiniowanie siebie w tej nowej sytuacji okazało się problematyczne. Chociaż pytania o swoją naturę pojawiały się w głowie Lwa periodycznie, nie zastanawiał się nad nimi zbyt długo z racji potrzeby ogarniania bierzących warunków zewnętrznych.
Żyrafa wahanie Lwa wzięła za dobry omen.
-Powiesz mi więcej?- zapytała przymykając powieki. Przymykanie powiek i zamykanie oczu uspakajało ją i przyjemnie spowalniało.
Lew chodził w tę i z powrotem, zdezorientowany jakościami zalewającej go wątpliwości. Głośne ryczenie było mu znajome, mówienie nie bardzo. Niuanse go męczyły.
Żyrafa opuściła swoją długą, piękną szyję i zapytała, czy Lew nie miałby przypadkiem ochoty na spacer w lesie.
-Wyczuwam, że masz kilka historii do opowiedzenia. O jedzeniu też możemy pogadać, chociaż nie słyszę żadnego burczenia?-
Lew też nie słyszał. Popatrzył w oczy Żyrafy, których nie widział wcześniej z bliska, i pomyślał, że nie ma nic do stracenia.
-Chodźmy- powiedział cichym jak na siebie głosem; cichym, bo bał się, że może tego spaceru pożałować. Niuanse.
-Słucham?- zapytała Żyrafa, chociaż miała doskonały słuch.
-Ok, chodźmy- chrząknął Lew – w którą?
-W którą nas poniesie.
(Historyjki szkic napisałam w 2018, a żyrafę spotkałam w realu w Richmond w lutym 2024)

Dodaj komentarz